Kot nie wybiera w pośpiechu.
Najpierw patrzy, słucha i zapamiętuje. Obserwuje, kto w domu porusza się najciszej, kto mówi spokojnym głosem i kto potrafi usiąść obok, nie oczekując niczego w zamian. To właśnie tam kot czuje się najbezpieczniej.

Nie zawsze jest to osoba, która najczęściej woła kota albo pierwsza podaje jedzenie. Często wygrywa ktoś, kto daje przestrzeń. Kto pozwala kotu przyjść samemu, usiąść blisko lub odejść bez żalu. Dla kota to znak, że jego granice są ważne.

Kot lubi stałość.
Codzienne drobne rytuały – ta sama pora karmienia, spokojny wieczór, znajome kroki w domu – układają się w mapę bezpieczeństwa. Człowiek, który nie zmienia się nagle, staje się dla kota punktem odniesienia, czymś pewnym w zmiennym świecie.

U kotów syjamskich i orientalnych ten wybór bywa szczególnie wyraźny. Gdy już wybiorą swojego człowieka, chodzą za nim jak cień, „opowiadają” mu cały dzień i zasypiają najchętniej tam, gdzie czują jego ciepło. Często kładą się na jego ubraniach – bo pachną nim i dają poczucie bliskości nawet wtedy, gdy człowieka nie ma obok.

Kot nie wybiera dlatego, że musi.
Wybiera, bo chce. Oddaje swoje zaufanie temu, przy kim może być sobą – w ciszy, w spokoju, bez udowadniania czegokolwiek.

I może właśnie dlatego ten wybór jest tak wyjątkowy.
Bo kiedy kot już zdecyduje, zostaje naprawdę.
Joanna z Dolcegattina 🐾
Zatrzymaj się na chwilę. Zostaw parę słów, będzie nam miło.