Granice i cisza.Dotyk, którego kot nie potrzebuje

Dotyk jest dla człowieka jednym z najważniejszych sposobów okazywania uczuć. Głaszczemy bliskich, przytulamy dzieci, ściskamy dłonie na powitanie. Nic więc dziwnego, że podobnie chcemy wyrażać swoją miłość wobec kota. Problem w tym, że kot nie zawsze odbiera dotyk w taki sam sposób jak my.

Dla kota najważniejsze jest poczucie wyboru. To właśnie ono decyduje o tym, czy kontakt będzie przyjemny, czy stanie się źródłem napięcia. Kot, który sam podchodzi po głaskanie, czuje się bezpiecznie. Kot zatrzymywany na siłę lub dotykany w chwili, gdy nie ma na to ochotę, często odbiera taki gest jako naruszenie własnej przestrzeni.

Kotki orientalne z hodowli Dolcegattina

Wielu opiekunów jest przekonanych, że skoro kot pozwala się głaskać, to oznacza, że chce tego przez cały czas. Tymczasem jego potrzeby zmieniają się z chwili na chwilę. Kilka minut czułości może być wystarczające. Potem przychodzi moment, w którym kot chciałby po prostu odpocząć lub obserwować świat bez ingerencji człowieka.

Najczęściej daje o tym znać bardzo delikatnie. Przestaje mruczeć. Napina ciało. Porusza końcówką ogona. Odwraca głowę. Czasem zsuwa się spod dłoni albo odchodzi kilka kroków dalej. To nie oznacza, że przestał nas lubić. Mówi jedynie: „na dziś wystarczy”.

czarny kocurek orientalny z hodowli Dolcegattina

Ignorowanie tych sygnałów sprawia, że kot zaczyna używać coraz wyraźniejszych komunikatów. Może położyć uszy bardziej na boki, syknąć, uderzyć łapą – często już z wysuniętymi pazurkami – lub nawet ugryźć. Nie robi tego złośliwie. To ostateczny sygnał, że jego wcześniejsze, subtelniejsze prośby o zakończenie kontaktu nie zostały usłyszane.

Nie każdy kot lubi te same miejsca do głaskania. Większość chętnie akceptuje delikatny dotyk na policzkach, pod brodą czy u nasady uszu. Znacznie więcej ostrożności wymaga brzuch, łapy, ogon oraz tylna część grzbietu. Nawet koty bardzo ufające swoim opiekunom nie zawsze chcą, aby dotykano ich właśnie tam.

Kocurki śpiące razem

W naszej hodowli obserwujemy, że kocięta od najmłodszych dni uczą się, iż kontakt z człowiekiem może być spokojny, przewidywalny i pełen szacunku. Nie uczymy ich biernego znoszenia wszystkiego. Pozwalamy im decydować o chwili zakończenia kontaktu, dzięki czemu dorastają z poczuciem bezpieczeństwa i zaufania. To właśnie taka relacja sprawia, że kot nie boi się człowieka, lecz świadomie wybiera jego bliskość.

Paradoksalnie właśnie wtedy koty najczęściej wracają same. Nie dlatego, że zostały zatrzymane, ale dlatego, że wiedzą, iż nikt nie odbierze im prawa wyboru. To zaufanie sprawia, że bliskość staje się dobrowolna, a nie wymuszona.

Biały kocurek orientalny wyglądający zza poduszki

Najpiękniejszy dotyk nie jest tym, którego człowiek bardzo pragnie. Jest nim ten, którego kot sam szuka, ocierając się o nogę, podstawiając policzek pod dłoń albo wskakując na kolana wtedy, gdy poczuje się gotowy.

Bo prawdziwa bliskość zaczyna się tam, gdzie szanujemy nie tylko obecność kota, ale także jego prawo do powiedzenia: „teraz nie”.


Treści publikowane w tym miejscu są wynikiem moich obserwacji, doświadczenia hodowlanego oraz codziennej pracy z kotami. Nie stanowią porady weterynaryjnej ani nie zastępują konsultacji z lekarzem weterynarii lub behawiorystą zwierzęcym.

Każdy kot jest inny, dlatego w przypadku wątpliwości, niepokojących objawów lub zmiany zachowania zawsze warto skonsultować się ze specjalistą — lekarzem weterynarii lub behawiorystą.

Joanna Dolcegattina🐾