Granica i cisza. Cisza jako forma komunikacji.

Są chwile, kiedy kot nie odchodzi dlatego, że się boi. Nie syczy, nie warczy, nie uderza łapą. Po prostu przestaje uczestniczyć w kontakcie.

Odwraca głowę. Zmienia pozycję. Przesuwa się kawałek dalej. Czasami tylko milknie.

Dla człowieka może to wyglądać jak nic. Jak chwilowe znudzenie albo kocia obojętność. Tymczasem właśnie wtedy kot może mówić bardzo wyraźnie.

Tylko że mówi ciszą.

Śpiący Maciej Dolcegattina i jego koty orientalne i syjamskie

Kot nie zawsze musi powiedzieć „nie”

Człowiek jest przyzwyczajony do wyraźnych komunikatów. Gdy czegoś nie chce, może powiedzieć „nie”, odsunąć rękę albo odejść.

Kot nie potrzebuje aż tak jednoznacznego gestu.

Jego komunikacja jest znacznie subtelniejsza. Zmiana pozycji ciała, odwrócenie głowy, napięcie mięśni, odsunięcie się, zatrzymanie mruczenia czy nagłe przerwanie wykonywanej czynności mogą być ważnym sygnałem.

Nie zawsze oznaczają: „Nie dotykaj mnie”.

Czasami mówią po prostu:

„Coś się zmieniło.”

I właśnie dlatego warto się zatrzymać.

kocur orientalny czarny Enzo Dolcegattina

Czasami cisza zaczyna się od mruczenia

Znamy to bardzo dobrze z codziennych chwil z Ami.

Ami ma swój mały rytuał. Czasami ugniata poduszkę, a czasami mój brzuch. Jest wtedy spokojna, zajęta swoją czynnością i często mruczy.

Zdarza mi się ją wtedy pogłaskać.

I czasami w tym momencie Ami przestaje mruczeć.

Nie odsuwa się. Nie syczy. Nie próbuje uciekać.

Po prostu nagle robi się cicho.

I wtedy przestaję ją głaskać.

Kotka syjamska śpiąca pod ramieniem człowieja

Nie dlatego, że wiem na pewno, iż powiedziała: „Nie dotykaj mnie”. Samo zatrzymanie mruczenia nie jest przecież jednoznacznym komunikatem. Kot może przestać mruczeć z różnych powodów.

Ale widzę zmianę.

Przed chwilą Ami ugniatała poduszkę albo mój brzuch i mruczała. Pojawił się dotyk i jej zachowanie się zmieniło. W takiej chwili nie potrzebuję sprawdzać, czy mogę głaskać dalej.

Zatrzymuję rękę.

Daję jej wybór.

Czasami po chwili znów zaczyna mruczeć. Czasami dalej ugniata. Czasami po prostu pozostaje spokojna.

I każda z tych odpowiedzi jest w porządku.

Bo słuchanie kota nie polega na czekaniu, aż zaprotestuje.

Polega na zauważaniu tego, co dzieje się chwilę wcześniej.

kocurek syjamski z hodowli Dolcegattina śpiący na plecach z odkrytym brzuszkiem

Cisza pojawia się wcześniej niż protest

W relacji z kotem łatwo zauważyć zachowanie, które jest już głośne.

Syk. Warczenie. Uderzenie łapą. Próba ucieczki.

Tyle że często nie jest to pierwsza wiadomość.

Wcześniej kot mógł już odsunąć głowę, zmienić pozycję, napiąć ciało, przestać uczestniczyć w kontakcie albo po prostu odejść.

Jeżeli te sygnały zostają zignorowane, komunikat może stać się mocniejszy.

Najpierw subtelna zmiana.

Potem odsunięcie.

Potem ostrzeżenie.

A dopiero później reakcja, którą człowiek nazywa „agresją”.

Człowiek myśli: „Nie chce być ze mną”.

Kot przesuwa się na drugi koniec kanapy.

„Nie jest zainteresowany.”

Kot wychodzi z pokoju.

„Zrobiłam coś źle.”

Kocur orientalny Czarny i kociaki czekoladowe z miotu V Dolcegattina

A przecież kot może po prostu potrzebować przestrzeni.

Może potrzebować ciszy.

Może chcieć zakończyć kontakt.

Odejście nie musi oznaczać odrzucenia człowieka. Czasami oznacza jedynie:

„Teraz chcę być sam.”

Jeżeli człowiek pozwala kotu odejść, kot uczy się czegoś bardzo ważnego.

Moje granice są respektowane.

A kot, który wie, że może odejść, nie musi walczyć o możliwość odejścia.

Najpiękniejsze jest to, że kot może wrócić

Kot odchodzi.

Człowiek go nie woła. Nie idzie za nim. Nie próbuje odzyskać jego uwagi. Po prostu pozwala mu być.

A po kilku minutach kot może sam wrócić. Podejść. Usiąść obok. Dotknąć człowieka głową. Położyć się tak blisko, że jego bok lekko dotyka ludzkiej nogi.

Kontakt wrócił.

Ale tym razem to kot go wybrał.

I właśnie wtedy widać, że uszanowanie granicy nie zabiera bliskości.

Ono ją tworzy.

W domu pełnym kotów cisza może mówić jeszcze więcej

W kociej grupie cisza bywa szczególnie trudna do odczytania.

Dwa koty mogą leżeć w jednym pomieszczeniu. Nie ma walki, syczenia ani gonitwy.

Kocurek syjamski i kotka orientalna czarna patrzący na siebie

A jednak jeden z nich może stale obserwować drugiego.

Może wybierać inną drogę do miski.

Rezygnować z ulubionego miejsca.

Czekać, aż drugi kot odejdzie.

Nie korzystać z określonej przestrzeni wtedy, kiedy drugi kot jest w pobliżu.

To również jest komunikacja.

Dlatego cichy konflikt może być znacznie trudniejszy do zauważenia niż otwarta sprzeczka. Człowiek widzi spokój, podczas gdy kot może już od dawna dostosowywać swoje zachowanie do obecności drugiego kota.

Cisza nie zawsze oznacza harmonię.

Ale nie zawsze oznacza też problem.

Trzeba patrzeć na cały obraz, na powtarzalność zachowań i na to, czy któryś z kotów zaczyna rezygnować z rzeczy, które wcześniej były dla niego naturalne.

Kotka orientalna tickowana

Nie każdą ciszę trzeba przerywać

Człowiek często ma potrzebę reagowania.

Kot siedzi sam, więc go wołamy.

Kot patrzy przez okno, więc go dotykamy.

Kot odpoczywa, więc chcemy się przytulić.

Kot odchodzi, więc idziemy za nim.

Kot milczy, więc próbujemy tę ciszę czymś wypełnić.

A przecież dla kota cisza może być odpoczynkiem.

Ami kotka orientalna bicolor czarny na kremowym drapaku

Może być obserwacją.

Może być zwyczajnym byciem.

Kot nie potrzebuje nieustannej interakcji, aby czuć się kochany.

Czasami najbardziej pełną szacunku formą obecności człowieka jest po prostu pozostanie obok.

I nicnierobienie.

Granica nie oddala

Być może to jedna z najważniejszych rzeczy, jakich możemy nauczyć się w relacji z kotem.

Kot, który może odejść, może też wrócić.

Kot, który może odmówić dotyku, może później sam poprosić o głaskanie.

Kot, którego sygnały są zauważane, nie musi ich wzmacniać coraz bardziej.

Zaufanie powstaje w małych momentach.

W dłoni zatrzymanej w odpowiednim momencie.

W człowieku, który nie idzie za kotem, kiedy ten odchodzi.

W miejscu, którego nikt nie narusza.

W spojrzeniu, które zauważa zmianę.

W ciszy, której nie trzeba natychmiast wypełniać.

To są drobne rzeczy.

Ale właśnie z nich składa się bezpieczna relacja.

Kocurek syjamski z wielkimi uszami

Cisza, której warto się nauczyć

Kot nie zawsze będzie mówił do nas głosem. Czasami powie coś spojrzeniem. Czasami ruchem ogona. Czasami napięciem ciała. Czasami odejściem. Czasami przestanie ugniatać.

A czasami właśnie ciszą.

Może więc warto czasem przestać mówić do kota, przestać go dotykać i przestać czegoś od niego oczekiwać. Po prostu usiąść obok. Pozwolić mu być.

Bo w świecie kota cisza nie jest pustką.

Jest przestrzenią, w której można usłyszeć bardzo wiele.

A jednym z najważniejszych zdań, jakie kot może wypowiedzieć bez użycia głosu, jest:

„Zostań blisko, ale pozwól mi zdecydować, jak blisko.”

W Dolcegattina wierzymy, że właśnie z takich małych wyborów rodzi się prawdziwe zaufanie.

Nie z tego, że kot pozwala nam na wszystko.

Lecz z tego, że wie, iż kiedy powie „nie teraz”, zostanie usłyszany.

kocurek syjamski w zakręconym ogonie

Treści publikowane w tym miejscu są wynikiem moich obserwacji, doświadczenia hodowlanego oraz codziennej pracy z kotami. Nie stanowią porady weterynaryjnej ani nie zastępują konsultacji z lekarzem weterynarii lub behawiorystą zwierzęcym.

Każdy kot jest inny, dlatego w przypadku wątpliwości, niepokojących objawów lub zmiany zachowania zawsze warto skonsultować się ze specjalistą — lekarzem weterynarii lub behawiorystą.

Joanna Dolcegattina 🐾